Wszystkie jesteśmy księżniczkami to tekst, w którym z punktu widzenia psychoterapeuty i kobiety, przyglądam się kobiecym przywarom

Wszystkie jesteśmy księżniczkami !!!

Jak już wiecie kocham kobiety, kobiecość – każdy jej przejaw jest dla mnie inspirujący, ciekawy i pełen zagadek.

Celebruję kobiecość w sobie i w innych, jestem dumna z tego, że jestem kobietą.

 

Z zapartym tchem obserwuję jak obok mnie rozkwita mała kobietka, kibicuję, zachwycam się, a czasem martwię. Czekam na ten dzień, kiedy rozpalę z przyjaciółkami ogromne ognisko i powitam ją w gronie kobiet.

 

Lubię, szanuje i dostrzegam animę w mężczyznach.

Uważam, że kobiety są mądre, silne i piękne. Intuicję kobiecą i jej naturę uważam za ogromny dar od niebios.

 

Jedno jednak w nas kobietach i w sobie oczywiście (kiedy mam chwilę przytomności) trudno mi znieść, a może bardziej zmienić!

Pyszałkowatej, zadufanej książęcej natury! Z naciskiem na pyszałkowatość i zadufałość.

Uważam, że większość z nas (wszystkie to jednak generalizacja, której sama nie lubię i próbuje się wystrzegać) ma ten rys księżniczki, królowej Bony, królowej Marysieńki – jak zwał, tak zwał.

Królowa Marysieńka, czy Księżniczka Elfów tudzież Śpiąca Królewna lub Roszponka oczekuje od swojego partnera, często też od świata, że on będzie czytał w jej myślach! Odgadnie jej najgłębiej skrywane pragnienia, dokopie się do myśli, odgadnie jej potrzeby, utuli samotność, będzie wiatrem, który sprawi, że „łopoczą moje żagle”. A ona na końcu i tak zaśpiewa słowami Imany

 

You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no

 

I nigdy się nie dowiesz,
Nigdy nie pokażę ci,
Co czuję ani czego od ciebie potrzebuję.
Nigdy się nie dowiesz,
Nigdy ci nie pokażę,
Co czuję ani czego od ciebie potrzebuję.

 

Mężczyźni nie potrafią czytać w naszych myślach!

Niby wszystkie o tym wiemy, a jednak nieustannie, uparcie i z pełnym zaangażowaniem przekonujemy cały świat i siebie, że ten idealny mężczyzna „powinien” wiedzieć, kiedy i co jego kobieta od niego oczekuje.

 

Są w nas dwie wersje księżniczek! Pierwsza z Księżniczek dokładnie wie, czego chce, czego oczekuje postanawia jednak zatrzymać to wyłącznie dla siebie „ przez wiele lat czułam się rozczarowana w swoje urodziny, walentynki, sylwestra i sobotnie wieczory, ponieważ miałam konkretne wyobrażenia na temat tego, co mój aktualny chłopak powinien zrobić, żeby mnie uszczęśliwić. Problem polegał na tym, że przed nikim się z nimi nie zdradzałam. Nawet przed samą sobą. Kiedy pytał jaki film chciałabym obejrzeć, wzruszałam ramionami, nie zaglądając nawet do repertuaru. Na pytanie, gdzie chciałabym zjeść, odpowiadałam, że wszystko mi jedno, chociaż miałam ochotę na pizzę od Luigiego albo na meksykańskie jedzenie z Luchity.

Dlaczego nie mówiłam po prostu, czego chcę? Bo kiedy z rzadka zdobywałam się na odwagę, żeby to wyjawić, a potem i tak tego nie dostawałam, wpadałam w rozpacz. Chcąc uniknąć owego uczucia ukrywałam swoje marzenia i pragnienia.” [1]

 

  • moje małżeństwo nie ma sensu, wiem to na pewno, wiesz jak mnie potraktował mój mąż ?
  • nie mam pojęcia ?
  • stałam na imprezie godzinę na balkonie, czekając na niego, a on nic…rozmawiał sobie, dobrze się bawił przez godzinę nawet się mną nie zainteresował !!!!
  • a czy on wiedział, że Ty tam stoisz i czekasz na niego? powiedziałaś mu, że czekasz?
  • oszalałaś ? a co on nie wie? a po co innego miałabym wychodzić na balkon?
  • no nie wiem, żeby się przewietrzyć? pobyć przez chwile sama.
  • no to chyba, jest oczywiste, że jak wychodzę i stoję na balkonie to, żeby pogadać, po tylu latach powinien wiedzieć !

 

Ano, drogie Panie, nie wie. Ja też bym się nie domyśliła, że jak kobieta na balkonie na imprezie, to żeby ze mną pogadać! Serio! Nie domyśliłabym się!

 

  • mówiłaś mu, że chcesz od niego kwiaty?
  • oczywiście wielokrotnie ? już nie mam siły walczyć, o te kwiaty i dobre słowo od niego.
  • powiedz do mnie, co mówisz do niego proszę.
  • pamiętasz?! ( podirytowanym głosem) Że jutro jest dzień kobiet?!

 

 

Druga wersja wydarzeń księżniczka numer dwa sama nie ma pojęcia czego chce od świata i swojego mężczyzny, co absolutnie nie zwalnia rzeczonego „jego” z obowiązku spełniania jej oczekiwań. Wie, że coś by chciała, ale co? Zostaje świętym gralem dla niej i dla niego. I zaczyna się taniec: on proponuje kino – ona chce wtedy romantycznej kolacji, on proponuje romantyczną kolację – ona chce kino.

Brakuje jej kwiatów, księżniczka nawet informuje, że kwiaty należy kupić. On kupi, ale księżniczka rozczarowana, bo kupił na promocji w Biedronce! albo nie daj Bóg w doniczce, albo nie ten kolor…

Chce czekoladki, on kupi, to ona właśnie zaczęła dietę, a on się nie domyślił, co za facet? No prostak!

Księżniczka chce spokoju, jest spokój to okazuje się, że „chłop nudny”. Proszę kup jabłka i jajka po drodze z pracy, idzie po jabłka i jajka, jabłka nie lobo, a jajka ze złego stoiska i tak w koło Macieju!

 

Zacny jest też przejaw królewski, bo to nawet już książęcym nazwać nie można, kiedy księżniczka z przekonaniem często i ze złością w głosie do niego mówi, aby nie szedł z nią na badania lekarskie, czy USG, ponieważ ona sama to załatwić musi, nie chce go tam, nie potrzebuje! A zatem mężczyzna z pokorą odrzucenie znosi, a ona cierpi w skrytości ducha, że sama ogarnąć musi, że liczyć na niego nie może, nawet w przypadku jej zdrowia zimnym i nieczułym pozostaje.

 

Drogie Panie! Ta gra ma nawet swoją nazwę w analizie transakcyjnej „i tak mi nie dogodzisz”. Znam ją doskonale nie tylko z teorii 😉 Nawet teraz po latach psychoterapii zdarzy mi się w nią zagrać z partnerem moim i światem. I wiecie co, kiedy nie złapię tej gry na czas w sobie, naprawdę jest mi ciężko z „planetą Mars” u boku.

 

„Nikt inny na tej planecie nie może Cię uszczęśliwić. Ani Twoja matka, ani ojciec, małżonek, partner, dziewczyna, chłopak, dzieci, szef, koledzy z pracy, przyjaciele czy horoskop. To Twoje i tylko Twoje zadanie.

A wszystko zaczyna się od decyzji, żeby być szczęśliwym.

(…..)

Jak wyjaśnił mi jeden z przyjaciół, możesz być albo szczęśliwy, albo zrozpaczony. Jedno i drugie wymaga tyle samo wysiłku.”[2]

 

Co zrobić, aby poskromić zadufaną i pyszałkowata księżniczkę w sobie? (ponieważ i ta książęca natura bywa bardzo potrzebna, chociażby do wyznaczania granic).

 

Codziennie zapytaj swoją księżniczkę, czego dziś potrzebuje, jeżeli odpowie, że dziś chce ptasiego mleczka, to idź i sobie je kup!

 

Jeżeli książę z Marsa zgodzi się je dla Ciebie kupić to przyjmij ten dar i zobacz, że ptasiego mleczka, w Twoim królestwie Ci nie brak!

 

 

 

 

 

[1] R.Brett Bóg nigdy nie mruga, Insignis Miedia Kraków 2012, s.153-154

[2] R.Brett Bóg nigdy nie mruga, Insignis Miedia Kraków 2012, s.156

Napisz komentarz