Lew, Hipopotam, żyrafa i zebra - film madagaskar ciało w psychoterapii Gestalt na przykładzie zwierząt

Typy ludzi, typy zwierząt – mowa ciała, co o nas mówi ciało ?

Mowa Ciała – czy ciało w ogóle coś mówi ? do nas i o nas ?

 

Od jakiegoś czasu śledzę wpisy Ewy Chodakowskiej, lubię tą dziewczynę za jej determinację, energię i sukces, Ewa i jej fanki, „walczą” o lepszą wersje siebie i akceptację własnego ciała.

 

Bo trzeba mieć odwagę (szczególnie w naszym kraju, gdzie bieda i bezrobocie, gdzie martyrologia i cierpienie wpisane w nasze skrypty rodzinne, gdzie narzekanie, wyolbrzymienia „ciężkich” czasów i ruiny jedyną drogą do akceptacji przez większość, gdzie emigracja nie jest moją czy Twoją decyzją poprawienie naszej sytuacji materialnej, tylko podróżą za chlebem) aby pokazywać jak jestem szczęśliwa, jak mi dobrze, do czego doszłam swoimi wyborami i ciężką pracą.

 

Ale dziś nie o tym. Na fejsbukowej ścianie Ewy Chodakowskiej pojawiły się wpisy na temat jej wyglądu i końskiej urody. Ewa Chodakowska obraca to w żart, a nawet przyjmuje za swój znak firmowy. W każdym razie jej to nie dotyka, przynajmniej tak deklaruje. Natomiast jest wiele „obrońców/obrończyń”, które uruchamiają się i hejtują to porównanie na czym świat stoi.

A ja się pytam dlaczego?

Przecież koń to jedno z najpiękniejszy stworzeń na ziemi (serio), symbol wolności, siły i piękna właśnie. Końskie oczy, grzywa, nogi, zad to poezja w najczystszej postaci.

 

 

Oburzają nas porównania do zwierząt, czyż nie znaczy to, że oburza nas nasza fizyczność, nasze ciało, nasza zwierzęca natura? Nadal my, ludzie współcześni, dewaluujemy ciało, często się go wstydzimy, zmieniamy [http://www.karinaszczesna.pl/kobiecosc/]. Ciągle nie takie, ciągle dalekie od ideału, choć ideał zmienia się wprost proporcjonalnie do osiągnięć danego stulecia. Jak głód i bieda to najpiękniejsi i najzdrowsi są ci z tuszą, jak konsumpcjonizm i dostatek to my peany na temat szczupłości i zalet płynących z chudości bytu.

 

A ciało nadal w „poniewierce” choć już jeden z pierwszych i najwybitniejszych uczniów Freuda, psychoanalityk Wilhelm Reich, zainteresowany ciałem, jego budową, postawą i mową w 1945r.  „ zauważył, że każdy z jego pacjentów ma swój własny, charakterystyczny styl czy sposób zachowania się. Opierając się na tych obserwacjach oraz na istniejących domniemaniach na temat kształtowania się charakteru, doszedł do wniosku, że styl ten pełni w procesie psychogeriatrycznym funkcje obronne i że służy dystansowaniu się pacjenta wobec interpretacji analityka i tym samym nie dopuszczaniu do zmiany. Nazwał go „charakterem” lub oporem charakterologicznym. (…) Reich zrobił niezwykłą rzecz, jak na analityka tamtych czasów – zamiast ograniczyć się tyko do słuchania tego, co pacjent mówi, usiadł naprzeciw niego i zaczął mu się przyglądać. Zaobserwował, że ten typowy dla niego styl bycia jest częścią sposobu jego poruszania się, postawy ciała, modulowania głosu i napinania mięśni.”[1]

Wilhelm Reich swoją integrującą umysł i ciało teorią i badaniami zainspirował wielu psychoterapeutów. Dzięki jego pracy i podejściu powstały systemy psychoterapeutyczne na przykład pracy z ciałem. Twórca psychoterapii Gestalt Fritz Perls czerpał wiele od Reicha, a na kanwie fascynacji i pracy z nim powstała analiza bioenergetyczna Alexandra Lowena, który powiedział:

„Życie jednostki to życie jej ciała. Żyjące ciało zawiera w sobie umysł i dusze, a więc żyć życiem ciała oznacza bycie osobą świadomą i uduchowioną. Jeśli jeden z tych aspektów naszego istnienia zostaje niedostatecznie rozwinięty, to znaczy, że żyjemy w naszych ciałach tylko częściowo. Traktujemy je jak instrument czy maszynę. Wiemy, że jeśli się zepsuje, będziemy mieli problem. To samo jednak możemy powiedzieć o samochodzie, od którego w dużym stopniu jesteśmy uzależnieni. Nie identyfikujemy się ze swoim ciałem; tak naprawdę zdradzamy je. (…) Według mnie, wszystkie problemy osobowości oraz większość problemów społecznych są konsekwencją tej zdrady.”[2]

Dla mnie ta niepokojąca zdrada to ignorowanie, zaniedbywanie i zniewolenie ciała. Niedbalstwo nie przejawia się brakiem nałożonego balsamu czy kremu (choć, a jakże używam i lubię swoje ciało pomaziać pięknie pachnącymi mazidłami czy olejami), to nawet nie jest brak wysiłku fizycznego (choć jak w dobrym kontakcie w nim pozostajesz faktycznie ruch zaczyna być niezbędny dla witalności i pogody ducha), tylko to bardziej brak zrozumienia i akceptacji. Brak jakiejkolwiek wiedzy jak ono wpływa na Ciebie, co mówi do kogo i dlaczego ? Kiedy i w jaki sposób wpływa na Twój nastrój, umysł i duchowość.

Z badań wynika, że większość z nas nie lubi swego ciała, duża część się go wstydzi, a są i tacy, którzy się go brzydzą.

Jak temu zaradzić spytasz? Jak je poznać? Jak zaakceptować? Po pierwsze powoli ! nie wymagaj, od siebie, że z wrogów zostaniecie w tydzień przyjaciółmi, to proces czasami trwa długo !

Na początek zaproponuję Ci zabawę – przyjrzyj się swojemu własnemu ciału bez oceny, dezaprobaty, a z wdzięcznością (przynajmniej spróbuj). Spróbuj rozpoznać, z którym zwierzęciem się w pierwszej chwili identyfikujesz (jeżeli Ty nie będziesz mógł/-a, skorzystaj ze wsparcia bliskich – moje dzieci z wielką radością przyjęły zabawę w identyfikowanie zwierząt, natychmiast rzuciły lwicę)

 

Lwy, lwice itp. – Co mówi o mnie moje ciało? Z pewnością mam silną i mocną sylwetkę. Mocne i silne nogi, postawa dość mocno stąpająca po ziemi. Chodzę dostojnie i dumnie. Mogę zadzierać nosa, no w końcu lwica J Bywam nadopiekuńcza i dla własnych młodych czasem pobłażliwa.

Ciało lwów wskazuje na wytrzymałość i gotowość do szybkich reakcji i zrywów. Z innymi lwicami świetnie współpracuję i kooperuję, w końcu razem polujemy.

Zastanawiam się jeszcze nad tym, jaki sport wynika z mojej zwierzęcej sylwetki. Być może w zwierzęcym ciele mym jest ukryta sportowa pasja mojego życia?

Biegi na przełaj? Spacery, wędrówki i marsze. A co z Zumbą? Ja uwielbiam, a czy lwy tańczą?

 

Małpiatki – zwinne długie ręce, dość duże długie dłonie, które pozwolą zrobić wymyk i odmyk w świecie ludzkim. Zrobić fikołka, gdy los rzuci kamieniem. Uciec na drzewo i przeczekać niebezpieczeństwo. Wspiąć się na szczyt górski, gdzie ścianka stroma i płaska? I prawie niemożliwe zdobycie szczytu przez dwunoga, a jednak małpiatka da radę. Wejdzie na szczyt górski i na drzewo i zobaczy więcej i szerzej.

 

 

Pantery, tygrysy – silne nogi, dość symetryczne do całego ciała. W oczach spokój i groźba płynąca. Niby duże, a jednak na drzewie wygodę znajdzie. Problem przeczeka. Rozwinie prędkość, że nie dogonisz człowieku. Szykowne i lekkie w chodzeniu.

Park linowy, las, może wyścigi, a może ganek przy domku.

 

Owady, motyle – lekkie, prawie niewyczuwalne. W ciele ciągły ruch. Jakby trudno nadążyć, uchwycić tym bardziej się nie da. Szybkie w oczach. Ten owadzi bzyk i wieczna krzątanina wokół tych ludzi. Latać muszą 😉 to ich natura.

 

Słonie – ciężkie, duże nogi, jakby odcięte do reszty tułowia. Te nogi wiele zniosą, daleko zaniosą, wiele wytrzymają. Trąbą delikatnie pogładzą, z natury powolne i duże. Gruba skóra chroni czuły i delikatny środek. Wiele przejść w życiu musiały, aż do takiej grubej skóry doszły. Uzbroić się musiały, żeby już tak nie bolało. Opiekuńcze i spokojne.

 

Orły i inne ptaki – orli nos, szybkie oczy. Skrzydła na plecach, choć schowane. Zazwyczaj chude nóżki, na których większe tułowie. Dość nieobecne, bo ciało do przestworzy gna.

 

Konie, osły, byki, barany, zebry i kozły, leniwce, ryby i delfiny

Nie sposób sklasyfikować, ani wyodrębnić wszystkich, bo zwierzęta dzielimy na Typ, Gromadę, Rząd, Rodzinę, a jeszcze przecież są mieszańce J

 

Jakim jesteś zwierzęciem? Przyjrzyj się swojemu ciału. Czy klasyfikacja się zgadza? Jesteś zadowolona/-y ze swego zwierzęcia? Jeżeli nie, poczytaj sobie o jego zaletach i przełóż na nasz ludzki świat. Zobacz, czy przypadkiem zalety opisanego zwierzęcia nie odpowiadają Twoim zaletom, osiągnięciom i możliwościom ?

Czy ze słonia zrobisz konia? Pewnie się da, tylko po co?

 

 

[1] J.I. Kepner, Ciało w procesie psychoterapii Gestalt, Agencja Wydawnicza Jacek Santorski i sp. 1991, s.239

[2] A. Lowen, Bioenergetyka, , Z.P. Polimer Koszalin 2011 s. 35

Napisz komentarz