Psychologowie przeciw przemocy na blogu o psychoterapii. Walczący mężczyźni

Psychologowie przeciw podziałom

Ruszyła w blogosferze i na Facebooku akcja Psychologowie Przeciw Podziałom.

Środowiska psychologów i socjologów zebrało się  napisało list do prezydenta i premiera.  Napisali oni list o retoryce, etykietowaniu i dzieleniu Polaków.  http://wyborcza.pl/1,75478,19376515,agresja-staje-sie-norma-dlaczego-psychologowie-pisza-do-prezydenta.html

 

Akcja od razu mi się spodobała, i natychmiast przez głowę do serca trafiła jedna z bajek, która od miesięcy domaga się ujawnienia. Zamiast komentarza i wpisu mojego autorstwa niech przemówi mądrzejszy ode mnie, niech przemówi  jedna z niezastąpionych bajek, jedna z mądrości ludowych ” Pędy Ombu”  Jorge Bucay.  Więcej http://www.karinaszczesna.pl/jorge-bucay-pozwol-ze-ci-opowiem/

 

 

♣♣♣

 

 

Było bardzo małe miasteczko Tak małe, że nie było go na żadnej mapie świata.

Tak małe, że miało tylko jeden maleńki placyk, na którym rosło jedyne drzewo.

Pomimo to mieszkańcy kochali miasteczko, kochali jego plac i jego drzewo – ogromne Ombu w samym centrum placu. A także w miejscu miejskich plotek. Codziennie późnym popołudniem, po pracy około godziny siódmej, mężczyźni i kobiety z miasteczka zbierali się na placu umyci, uczesani, ubrani i gotowi na spacer wokół swego Ombu.

Od dawien, dawna codziennie w jego cieniu przechadzali się młodzi, ich rodzice i rodzice ich rodziców.

To przy ombu załatwiano ważne interesy, podejmowano decyzje dotyczące gminy, zawierano śluby i wspominano zmarłych.

Pewnego dnia zaczęło się dziać coś innego i zarazem cudownego – z jednego z bocznych korzeni wyrosła zielona gałązeczka z dwoma listkami skierowanymi ku słońcu. Był to pęd. Pierwszy pęd wypuszczony przez ombu, od kiedy go znali.

Kiedy minęło ogólne wzruszenie, utworzyła się komisja, która zorganizowała święto w celu uczczenia tego wydarzenia.

Ku zdziwieniu organizatorów nie wszyscy mieszkańcy byli zgodni co do świętowania. Twierdzili bowiem, że pęd stanie się powodem problemów.

Parę dni później zobaczyli, że wybił się kolejny pęd. A po miesiącu okazało się, że dwadzieścia zielonych odrośli wyrastało z poszarzałych korzeni ombu.

Radość jednych i obojętność drugich trwała krótko.

Stróż pilnujący placu zawiadomił, że z drzewem działo się coś nie tak. Jego liście pożółkły bardziej niż kiedykolwiek, były słabe i szybko opadały. Kora drzewa, niegdyś mięsista i miękka, teraz zrobiła się sucha i łamliwa. Stróż postawił diagnozę.

  • Ombu jest chore. I możliwe, że umrze.

Psychologowie przeciw przemocy roślina na ścianie
Podczas wieczornego spaceru rozpoczęła się dyskusja. Niektórzy mówili, że to wina pędów. Ich argumenty były konkretne – wszystko było dobrze, dopóki pędów nie było.

Natomiast obrońcy pędów nie widzieli związku między jednym, a drugim i mówili, że pędy były zabezpieczeniem na przyszłość gdyby coś się stało z Ombu.

Po przedstawionych racjach uformowały się dwie przeciwne grupy. W jednej znaleźli się, ci którzy bronili swego Ombu, w drugiej – broniący jego nowych pędów.

Dyskusja z każdą chwilą stawała się coraz zajadlejsza, powodując, że grupy dystansowały się od siebie coraz bardziej. Kiedy nadeszła noc, postanowiono przełożyć temat na następny dzień i poruszyć go na zebraniu mieszkańców, którego celem miało być uspokojenie atmosfery.

Mieszkańców jednak nie udało się uspokoić. Następnego dnia Obrońcy Ombu (tak się nazwali) mówili, że aby rozwiązać ten problem, trzeba by było cofnąć się. Pędy zabierały siły staremu Ombu i były dla niego niczym pasożyty. Należało w takim razie zniszczyć odrosty.

Obrońcy Życia ( tak ochrzciła się druga grupa) również zebrali się, aby znaleźć jakieś wyjście, i słuchali przerażeniem. Trzeba by ściąć wiekowe drzewo, które właściwie skończyło już swój cykl. Teraz zabierało tylko słońce i wodę nowo wypuszczonym pędom. W dodatku nie było sensu ratować ombu, które i tak już było martwe.

Ożywiona dyskusja skończyła się kłótnią i bijatyką. Miejscowa policja zakończyła skandal, wysyłając wszystkich do ich szanownych domów.

W nocy zebrali się Obrońcy Ombu i stwierdzili, że sytuacja była beznadziejna, gdyż niemądrzy przeciwnicy nie mieli zamiaru wysłuchiwać żadnych racji, a więc w takim razie trzeba było wziąć się do roboty. Uzbrojeni w sekatory, łopaty i kilofy ruszyli do akcji – kiedy nowe pędy zostałyby usunięte, podstawa do rokowań byłaby inna.

Zadowoleni doszli do placu.

Zbliżając się do drzewa, zauważyli grupkę ludzi układających drewniane deski wokół drzewa. Byli to Obrońcy Życia, którzy próbowali wzniecić ogień.

Obydwie grupy znowu wplątały się w kłótnie, a ich uzbrojone, a ich uzbrojone ręce pełne były nienawiści, urazy i chęci zniszczenia.

Kilka odrośli zostało podeptanych i uszkodzonych podczas bijatyki.

Stare ombu również miało poważne uszkodzenia na pniu i kilku gałęziach.

Ponad dwudziestu obrońców z obydwu grup znalazło się w szpitalu z obrażeniami.\

Następnego dnia plac wyglądał zupełnie inaczej. Obrońcy ombu ogrodzili drzewo dookoła ustawili na straży cztery uzbrojone osoby.

Obrońcy Życia z kolei wykopali dół i ustawili drut kolczasty dookoła ocalonych pędów, aby móc odeprzeć każdy atak.

W pozostałej części miasteczka sytuacja również była nie do wytrzymania – każda grupa pragnąc zdobyć poparcie, debatowała na temat bieżącej sytuacji i tym samym zmuszała resztę mieszkańców do wyboru stanowiska. Kto wybierał ombu, był tym samym wrogiem Obrońców Życia, a kto bronił pędów, ten całym sercem nienawidził Obrońców Ombu.

W końcu ustalono, aby decyzję podjął sędzia, obecny ksiądz maleńkiego kościółka w miasteczku, który miał ogłosić swój werdykt w najbliższą niedzielę.

Publiczność przedzielona liną atakowała się nawzajem słowami. Wrzaski były straszne i nie można było nic usłyszeć. Nagle otworzyły się drzwi i śledzony oczami dwóch grup szedł przejściem starzec, wpierając się o laskę.

Starzec, który mógł mieć ponad sto lat, ufundował w swej młodości to miasteczko – rozplanował ulice, rozlosował ziemie i oczywiście posadził drzewo.

Wszyscy szanowali Starca, a jego słowa zachowało jasność towarzyszącą mu całe życie.

Teraz odepchnął wyciągnięte do niego ręce oferujące mu pomoc i z trudem wszedł na podium, z którego przemówił.

G Ł U P C Y ! – rzekł – Sami siebie nazywacie Obrońcami Ombu, Obrońcami Życia…. Obrońcami ? Nie jesteście w stanie niczego obronić, gdyż waszym jedynym zamiarem jest wyrządzić krzywdę temu, kto myśli INACZEJ niż WY.

Nie zdajecie sobie sprawy z waszej pomyłki i zarówno jedni, jak i drudzy jesteście w błędzie.

Ombu to nie skała. To żywa istota i dlatego ma swój cykl życia. Do tego cyklu zalicza się danie życia tym, którzy będą kontynuowali jego misję, to znaczy, przygotowanie pędów do tego, aby wyrosło z nich nowe ombu.

Ale pędy, głupcy nie są tylko pędami, ponieważ nie mogłyby przetrwać, gdyby ombu umarło, a żywot ombu nie miałby sensu, gdyby drzewo nie mogło przerodzić się w nowe życie.

Przygotujcie się, Obrońcy Życia. Ćwiczcie się i zbrójcie. Niechybnie nadejdzie godzina podpalenia domów waszych ojców razem z nimi. Szybko się zestarzeją i zaczną zawadzać.

Przygotujcie się, Obrońcy Ombu. Praktykujcie z pędami. Musicie być przygotowani na deptanie i zabijanie waszych dzieci, kiedy będą próbowały zastąpić was bądź przewyższyć.

I wy się nazywacie ” OBROŃCAMI” !

Jedynie chcecie niszczyć.....
I nie widzicie,
że niszcząc
i niszcząc,
zniszczycie również
nielitościwie
wszystko to, czego próbujecie bronić.
Zastanówcie się !
Nie zostało wam dużo czasu.......

I powiedziawszy to  , zszedł powoli z podium, idąc w kierunku drzwi, a towarzyszyło mu całkowite milczenie wszystkich

..... I odszedł.

♣♣♣

 

 

„Jorge pogrążył się w ciszy. Nie mogłem się powstrzymać od płaczu…… Wstałem i poszedłem w ciszy, zmęczony jasnością rozumienia…..
Tyle było do zrobienie ! „

 

 

Tyle jest do zrobienia ! psychologowie !  przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienie ! socjologowie ! przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienia ! psychoterapeuci !  przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienie ! pedagodzy ! przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienia ! sąsiadko !  przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienie ! koleżanko ! przeciw podziałom !
Tyle jest do zrobienia ! kolego, znajomy, dostawco !  przeciw podziałom !

 

Napisz komentarz