Personal branding w autentyczność psychoterapii

Personal branding a autentyczność. Jak to pogodzić?

Coraz więcej w książkach, poradnikach, blogach o personal brandingu, tak dużo, że sama się szczerze tematem zainteresowałam. Zainspirował mnie też do wielu przemyśleń 🙂

 

Na początku miałam myśl, że psychoterapia i personal branding się wykluczają, bo w jednym budujemy i kreujemy kolejne nierzeczywiste obrazy i mity, a w psychoterapii właśnie je burzymy.

 

Jeżeli jednak personal branding, inaczej budowanie marki, jest świadomym „tworzeniem” i zarządzaniem wizerunkiem i reputacją, to, aby świadomie tworzyć lub zarządzać swoją marką, czyli sobą, konieczne jest w pierwszej kolejności poznanie/odkrycie własnego „Ja”. A odkrywanie własnego „Ja” łączy się z procesem psychoterapii właśnie. Choć oczywiście, nie jest to warunkiem koniecznym.

 

Sam możesz to robić na wiele sposobów, w każdym z poradników znajdziesz inny: wady/zalety, analiza SWOT czy dobre uczynki i grzechy. Nie jest istotne jaką techniką do tego dojdziesz istotniejsze jest to, żebyś w ogóle zaczął poszukiwać prawdy o sobie, ponieważ „tworzenie osobistej marki polega na odsłonięciu swojej prawdziwej, wyjątkowej twarzy i zaprezentowaniu jej światu” (Personal brandig Schwabel i inni 2009).

 

Personal branding może być początkiem odkrywania siebie, czyli głębszego wymiaru poszukiwań, ponieważ jeżeli potraktujemy sprawę całkiem poważnie, nie skupiając się tylko na wadach i zaletach, nie zanalizujemy siebie tylko jako avatara z FB, Twittera czy LinkedIn, który ma za zadanie „rzucić na kolana” znajomych, czy zrobić wrażenie na potencjalnym pracodawcy, mamy szansę dojść do świadomości kim jestem? kiedy jestem prawdziwy?, czego chcę? po co chcę ? czego nie chcę ? co chcę robić ?

 

 

Te z pozoru proste pytania nastręczają bardzo wiele kłopotów i nie tylko w gabinecie. Bo jeżeli zadać takie pytania o życie właśnie?

Osoby zapytane kim jesteś, jaka/i jesteś najczęściej odpowiadają: mama mówiła, przyjaciele określają mnie, mąż zwrócił uwagę na…

 

A Ty co sądzisz o sobie samym? Kim jesteś sam dla siebie, kiedy gasną światła? Tutaj potrzebna jest bezwzględna uczciwość wobec siebie. „Egzystencjaliści uważają, że kłamstwo jest źródłem patologii – uczciwość jest rozwiązaniem”.

 

Niezależnie czy myślisz o sobie, jako o silnej, pomagającej, świetnie zorganizowanej osobie, czy też jako o miłej, nieporadnej życiowo, zagubionej, wykorzystywanej, to jest ok. Pewnie tak jest, jednak jest to tylko jakaś część prawdy o Tobie. A czy Ty silna osoba, nie płaczesz w poduszkę, z powodu samotności? A Ty zagubiona nie uważasz, że jesteś lepszy/a, bo nie dasz się wyprowadzić z równowagi?

 

 

Kłamstwo o sobie samym w jakim decydujemy żyć prowadzi do lęku neurotycznego, słabego poczucia wartości, zagubienia i depresji.

Początek budowania marki może być początkiem budowania siebie, ponieważ aby „być sobą, trzeba być kimś”. A jeżeli masz odkryć coś wyjątkowego, oryginalnego i niepowtarzalnego to niezbędne będzie „rozszerzenie swojego repertuaru o siebie”.

 

Jak to zrobić ?

Przede wszystkim powoli, daj sobie czas. Nie wymuszaj na sobie natychmiastowego efektu.

 

Zacznij obserwować siebie, swój oddech, swoje ruchy, swoje uczucia, sposób siadania, jedzenia. Zacznij od prostych rzeczy. Przestań skupiać uwagę i energię na tym co mówią inni o Tobie. Rozpoznaj kiedy się najbardziej złościsz, kiedy smucisz, co Cię napędza, co hamuje. Kiedy tęsknisz? Lubisz chodzić, czy biegać ? Lubisz grać w zespole czy indywidualnie?

 

Ważne, abyś robił/a to bez oceny i z akceptacją siebie.

 

I co z tego, że większość znajomych „kocha podróżować”, imprezować, chodzić do kina? A może Ty właśnie tego nie lubisz.? Spróbuj nie brać pod uwagę obowiązujących trendów, mody, swoich nawyków, przyzwyczajeń i przekonań.

Osobiście, wiele lat miałam o sobie takie przekonanie, że nie lubię żadnego wysiłku fizycznego, co się okazało, po prawie 40 latach, kompletną nieprawdą. Uwielbiam tańczyć, jeździć na łyżwach i chodzić kilometrami!

Zachęcam Cię do poszukiwania prawdy, ale nie zachęcam Cię do tego, żebyś robił/a to na profilach. Na profilach pokażesz już to, co będzie ułożone. Zrób to sam/a dla siebie. „Pokaż swoje wnętrze, ale nie obnażaj się”. Buduj swoją wartość, ale nie w oparciu o opinie innych. Jeżeli ułożysz puzzle dla pochwał innych, to trwoga – S. J. Lec ujął to w ten sposób „głodny sławy pożre i człowieka w sobie”.

I tutaj z levelu budowania marki doszliśmy do zdrowia. „Człowiek zdrowy jest świadom do pewnego stopnia, jakie maski ma i wobec jakich osób noszą je inni ludzie, a także w jakich okolicznościach on sam je zakłada.” (Psychoterapia Teoria Lidia Grzesiuk 2005)

 

A zatem w personal brandingu podstawą jest autentyczność i świadomość siebie. Jeżeli jej brak, to stworzysz pustą, kruchą maskę udekorowaną na wzór innych. I pewnie możesz ją oprawić w najdroższą, najnowocześniejszą ramę świata i pewnie przyniesie Ci ona sukces i pieniądze, ale próżno tam będzie szukać satysfakcji, poczucia spełnienia i misji, a pieniądze jak pieniądze, przestają bawić, sława przemija, a publiczność jest kapryśna.

 

Wypełnij i nakarm siebie zanim postanowisz się dzielić ze światem.

 

Jak już będziesz wiedzieć kim jesteś i zdecydujesz się tym podzielić, to reszta wydaje się bułką z masłem. Wszystkie techniczne wskazówki o personal brandingu znajdziesz w sieci 😉 i książkach J

 

 

 

 

1 Komentarz

Napisz komentarz