Kobiece nogi w adidasach new balanse model niebieski

New Balance – krzyk mody czy ważny komunikat

New balance opanowały rynek!

I ja nie przeszłam obok nich obojętnie, miłości do butów wyrzec się przecież nie mogę.

Jak to w dzisiejszych czasach, wiele jest wzorów, kolorów, połączeń. Do wyboru do koloru, od jednokolorowych eleganckich po pstrokate i zabawne. Dla kobiet i mężczyzn. Mogą różnić się wszystkim lub niuansami.

 

Przyjaciółki „w moim wieku” 😉 skarżą się, że nie wiedzą, o co chodzi, że nie zauważyły, że nie mają, nie nadążają już za modą. I mieć nie będą. Blogerki modowe pewnie już o nich zapomniały. Nie wiem, sprawdzę.

Można je nosić do wszystkiego! Przywodzą na myśl lata 80-te (już nie tego stulecia) kiedy to Melanie Griffith w niezapomnianej roli „Pracującej dziewczyny” lansowała trend na białe trampki do eleganckich korporacyjnych garniturów, garsonek i marynarek. Na tamten czas był to manifest wyzwolenia ze „sztywnego gorsetu” – przekonań, że elegancka spódnica obliguje do eleganckiego obuwia. Na tamten czas nad Wisłą, a już z pewnością nad Wartą, to było jednak zbyt wiele (oczywiście dla większości, nie chcę nic odbierać trendsetterom ówczesnych czasów)

 

Zatrzymuje się. Przyglądam. Zachwycam małymi rzeczami i nadaję znaczenia: modzie, gestom, kolorom, słowom i płynącym z nich komunikatów.

Może zatrzymam i Ciebie na chwilę.

„New” – wiadomo – nowość – zmiana – świeżość.

„Balance” – środek – skłanianie się na przemian, ku różnym możliwościom lub sprawom z zachowaniem równowagi między nimi.

 

Intryguje mnie balans, bo nowości, informacji, szumu jest tak wiele.

 

Jak zachować równowagę, co to jest złoty środek ?

Co jest dobre, co jest złe, kto jest mądry, a kto głupi, kto święty, kto grzesznikiem? Kto normalny, a kto wariat? To co najważniejsze, nie może być na łasce tego, co mniej ważne” mówi Goethe. Ale co jest najważniejsze? Co ma być na łasce czegoś ważniejszego?

Zdaje się, że odpowiedź jest już dawno odkryta przez „ludzkość”, począwszy od Horacego, który nie tylko poezją, ale również formą dawał świadectwo mieszania powagi z lekkością, czy też łagodzenie wzniosłości humorem. Negacja skrajności dla starożytnych zdaje się być podstawową zasadą nie tylko tworzenia dzieł, ale i tworzenia życia.

 

Po jaką cholerę, w takim razie człowiekowi te dwa skrajne bieguny? Ponieważ tak jest prościej. Ponieważ tak działa nasz mózg. Posegregować 1. szuflada dobre 2. szuflada złe. Koniec tematu porządek jest. Upraszczanie jest naturalnym i potrzebnym czasem mechanizmem. W przeciwnym razie można byłoby zwariować w dzisiejszym chaosie i natłoku zdarzeń i informacji.

 

Jednak życie od bandy do bandy, białe albo czarne nie dość, że jest krzywdzące dla innych to jeszcze krzywdzące dla Ciebie samej/-ego.

 

Załóżmy, że włożyłeś się do szuflady silna-y, przedsiębiorcza-y, zawsze sobie poradzę, nigdy nie kłamię, nie zdradzam, jestem stworzona-y, aby odnieść sukces, jestem ponad, ludzie są głupi, nie ujawniam emocji, emocje są przejawem prymitywnych zachowań.

Może być, ale nie musi, po latach; spotykam się z Tobą w gabinecie jesteś osobą sfrustrowaną, pokurczoną wyrzutami sumienia, zniewoloną poczuciem winy, napiętą od chęci samodoskonalenia się i brnięcia do przodu. Kontrolującą wszystko i wszystkich w promieniu trzech kilometrów. Jesteś osamotniona-y (nie samotna, każdy bywa samotny). Ciągle niewystarczająca-y, ciągle nie taka-i. Sukcesy jakie odniosłaś-eś są imponujące, ale tylko dla mnie, bo Ty ich nie zauważasz. Ludzie wokół Ciebie to nie przyjaciele, tylko stado baranów, a team w pracy to chodzący idioci i tylko Ty wiesz, jak swoją pracę dobrze wykonać. Zalewasz swoimi wymaganiami, oczekiwaniami i doskonałością. Nie możesz uwierzyć, że on-a może mieć depresje, nie mieć siły czy płakać w trudnych momentach. Seks może być, ale nie koniecznie. Przytulasz tylko dzieci. Twój obecny partner-ka to osoba wymagająca, zimna i odpychająca, która stawia wobec Ciebie coraz wyższe wymagania.

Zazwyczaj nie odczuwasz strachu, lęku najczęściej nie boisz się niczego. N I C Z E G O ! Tylko jednej rzeczy – panicznie na przykład myszy, pająków albo bezdomnych.

 

Wyobrażasz sobie drogi Czytelniku jak takiej osobie jest ciężko? Jak wiele wysiłku trzeba włożyć, żeby utrzymać taką pozę? Ile trzeba wyprzeć własnych odruchów? Jak dalece zaprzeczyć swoim potrzebom? Jak mocno zablokować chwile poruszeń, miękkości, spontaniczności, radości i łez?

Nie może pokazać biedy, smutku, bezradności, a więc jak się boi to się złości, jak się smuci to się złości, jak słyszy o bezradności to działa, jak ma posłuchać to się nudzi(tylko tak potrafi). Bez chwili wytchnienia, w ciągłym napięciu, ciągle w działaniu, a ulgi i spokoju jak nie było, tak nie ma. Bez chwili błogiego zadowolenia, bez chwili karmienia się sukcesem, bez asymilacji dokonań i uznania własnej osoby.

I bywa, że szuflada tak jest napakowana, że się otwiera, a tam z radości wyłania się poczucie bezsensu, dojmujący smutek, myśli samobójcze, depresja i noce bezsenne, pełne łez i żalu. A wokół nikogo.

 

Możesz też wybrać dla siebie szufladę słaba-y, nieporadna-y, ofiara zdarzeń i fatum, świętość i poświęcenie.

 

Może być, ale nie musi, po latach; spotykam się z Tobą w gabinecie jesteś osobą sfrustrowaną, pokurczoną wyrzutami sumienia, zniewoloną poczuciem winy, napiętą. Kontrolującą wszystko i wszystkich w promieniu trzech kilometrów. Jesteś osamotniona-y (nie samotna, każdy bywa samotny). Ciągle niewystarczająca-y, ciągle nie taka-i. (tak, tak… nie dziw się Czytelniku, że problemy te same. Szuflady tak różne, a jednak komoda ta sama). Wszystkiego się bardzo boisz. Wiele Cię rani, jesteś nadwrażliwa-y i empatyczna-y. Dużo płaczesz.

Twoje odczytywanie oczekiwań i myśli innych ludzi, zasługuje co najmniej na Nobla, doszłaś (doszedłeś) do takiej wprawy w usługiwaniu, że inni nie zdążą pomyśleć, a Ty wiesz już o czym za chwilę będą myśleć.

Ludzie to jednak stado wrogo nastawionych hien, które wykorzystują i narażają na cierpienie Twoje dobre i miękkie serce.

Partner-ka to zimny, znęcający się albo opuszczający Cię potwór, który zdradza, albo odchodzi do kogoś złego i bardzo toksycznego.

 

Wyobrażasz sobie ile złości, niewygody drobnych, acz irytujących sytuacji trzeba wyprzeć, aby świętość i spokój utrzymać? Jak wiele cierpienia nienazwanego jest w tej osobie? Zawiedzionych obietnic? Skumulowanej męki?

Wyobrażasz sobie, że takie „starania”, dbanie i usługiwanie nie przynosi efektu? Ile nocy nieprzespanych, ile myśli potarganych?

I ta szuflada się kiedyś otwiera najczęściej w zaciszu czterech kątów, płynnie przechodzi, przebiega, przefruwa od jednej do drugiej szuflady.

Świętość czytająca na ambonie o miłości, bije dzieci, męża –żonę. Agresja i przemoc w każdym geście, w każdym słowie, wrogość wobec bliskich, wrogość wobec świata i wszechogarniająca roszczeniowość, ponieważ jeżeli tak dużo z siebie daję, to przecież ma prawo wymagać od innych takiego samego, albo i większego poświęcenia.

 

Jak sobie z tym poradzą obie szuflady? Mechanizmem obronnym zwanym wyparciem! http://www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/W/100/Wyparcie/

 

Szuflada silna szybko zapomni o zapuchniętych oczach i czerwonym księżycu w ciemnej sypialni. Zbierze się, nałoży dobry podkład , oszołomi nowym makijażem w stylu smokie eye i pójdzie podbijać salony.

 

Może tak być, choć nie musi – że podbijanie salonów będzie wystarczać na krócej, a ilość księżycowych nocy niebezpiecznie się wydłuży, podkład zamieni się w nieruchomą maskę. Ale to po jakimś czasie, teraz wszystko wróci do normy.

 

Szuflada słaba zrzuci odpowiedzialność na ofiary swojej agresji, mówiąc, że gdyby on-a tego nie powiedział-a, a dziecko nie wylało to przecież by się tak nie zachował-a. Weźmie biblię i dziecko pod pachę i nawracać na miłość, opanowanie i dobro innych będzie.

Może tak być, choć nie musi – że miłości starczy już tylko do następnej klasówki, albo braku kolejnej złotówki. Ale to po czasie, teraz wszystko wróci do normy.

 

Nie ma szuflady dobrej i złej, nie ma szuflady słabej i silnej. Każdy z nas jest komodą, która posiada wiele szuflad, szufladek, a w nich przegródki i połączenia. Szuflady kryją swoje tajemnice. Pochylam się i otwieram każdą z nich. Choć czasem strach i niewygoda. Prawda o mnie samej nie zawsze bywa łatwa, ale doświadczam różnych możliwości, próbuję, co nie oznacza, że nie zamykam się od czasu do czasu w jednej z nich.

 

Przeplataj jak Horacy, prof. Bartoszewski, Czesław Miłosz czy wreszcie Krzysztof Baczyński arystokratyczne pochodzenie z pastuchem, powagę z humorem, siłę i sprawczość ze słabością i bezradnością. Prymitywizm ze sztuką wyższą, dadaizm z wartościami i tradycją. Swoją wyjątkowość z szarością i przeciętnością istnienia. Uległość z walką o swoje granice, miękkość serca z możliwością okrucieństw wobec bliźnich. Empatyczność i wrażliwość z sadystycznymi skłonnościami.

Uświadomienie sobie i przyjęcie do siebie swoich biegunów i rozpoznanie ich w sobie pozwoli Ci nie zanurzać się bez reszty w jednym z nich! Posiadasz je dwa. Jeżeli kat przyjmie, że bywa ofiarą, a ofiara, że bywa katem, być może pozwoli to jednemu i drugiemu zatrzymać się i nie zrobić tego jednego kroku za daleko!

 

Znajdź swój new balance i nie chowaj go do jednej szuflady.

 

 

Trochę z innej perspektywy ; work-life-balance

http://stohnij.pl/obsesja-sukcesu-i-tyrania-rownowagi/

 

Napisz komentarz