Maj miesiącem miłości – psychoterapia małżeńska

Jak wieść gminna niesie maj miesiącem miłości jest, a zatem i ja chcę ją przywitać. Czekam, aż „od wonnych bzów, szalonych bzów w głowie się zakręci”. I tak czekam ja i czekasz Ty, czeka nasze społeczeństwo na miłość, na strzałę amora, która w magiczny sposób trafi nas w serce i już wszystko jest jasne. Jesteśmy zakochani!

 

Zakochanie to bardzo przyjemny stan, pewnego rodzaju upojenia, zespolenia. Jesteśmy wtedy jednością, przez socjologów i psychologów stan ten porównywany jest z połączeniem symbiotycznym, jakie dziecko przeżywa z matką w czasie niemowlęctwa. Ach! Jakie to przyjemne! Znaleźliśmy swoje „dopełnienie”, swoją „drugą połowę”, „rozumiemy się bez słów”, „on/a jest taki sam jak ja”, „te same pragnienia, wartości, zainteresowania”, ba „nawet wie co ja myślę w danym momencie” „Ja” zmienia się w „My” i jest cudownie.

I to bardzo dobrze, niech to trwa, jak najdłużej, trzymam kciuki! Jeżeli jesteś zakochana/y, to nie czytaj dalej, wróć do tekstu i przeczytaj jak motyle w brzuchu zaczną ustępować i jak pierwszy skowronek przyniesie w dziubku gałązkę z pytaniem dlaczego on/a, o tym nie wiedział/-a? No przecież !?

Zauważyłaś/-eś pierwsze objawy różnic między Wami? Czytaj dalej J

Zakochanie ma to do siebie, że jest burzliwe i piękne, acz krótkotrwałe. I to dobrze, bo nie wiem, czy ktoś wytrzymałby długo bez spania, jedzenia i na takim speedzie.

 

Jednak zakochanie – kochanie – nie ma nic wspólnego z miłością!

 

Ludzie myślą, że kochać to rzecz prosta, natomiast trudne jest znalezienie właściwego obiektu miłości, zdobycie czyjegoś uczucia” [1]. A więc wybieramy i zdobywamy obiekt. W „kulturze, w której przeważa orientacja handlowa i w której sukces materialny jest najwyższą wartością, stosunki w dziedzinie ludzkiej miłości podlegają temu samemu schematowi wymiany” czyli jestem z Tobą dopóty, dopóki mi się opłaca, dopóki spełniasz moje warunki, dopóki robisz co chcę. I racje ma wokalista Happysad śpiewając:

 

Ile jestem ci winien? 
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń? 

Ale kiedy wszystko już oddam, czy 
będziesz szczęśliwa i wolna czy…
będziesz szczęśliwa i wolna czy…
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że: 

 

 Nawet jeśli „oddasz wszystko” i będziesz „poświęcać siebie”, to ta druga strona, nie będzie ani szczęśliwa, ani wolna, ani zakochana, ani wdzięczna, ani dobra dla Ciebie, ani nie będzie Cię uznawała. Będzie natomiast chciała, coraz więcej i będzie żyć w przekonaniu, że to jej się należy. Zamiast poczucia szczęścia, będzie coraz bardziej nieszczęśliwa. Zamiast wolności będzie czuć zniewolenie, zamiast wdzięczności, będzie czuć złość. Zamiast odpowiedzialności za siebie i za swoje życie, będzie szukać usprawiedliwień i powodów, dla których jest nieszczęśliwa i tym powodem z pewnością będziesz Ty.

Można pogubić się w oczekiwaniach, ponieważ jesteśmy wychowywani w kulturze, gdzie „miłość nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, miłość nigdy nie ustaje”.[2] Można również postępować i dawać bez opamiętania przytaczając słowa: „miłość polega na dawaniu, a nie braniu”, a jak dajesz i to całą/-ego siebie. To i tak jest źle?! Jak to?

Bo dawanie w miłości, to dawanie bez oczekiwań, bo jeżeli dajesz i w zamian oczekujesz uznania, miłości, akceptacji czy czegoś jeszcze, to de facto nie dajesz, tylko chcesz wywołać w drugiej osobie określony efekt.

Może zmięknie, może doceni, może się ocknie? Przestanie bić, pić, wychodzić, wyjeżdżać, wyzywać, odrzucać, tym razem będzie dobrze!

 

Nie będzie dobrze, dopóki Ty sam/-a nie poczujesz tych uczuć wobec siebie. Jeżeli sam/-a nie będziesz się doceniać, szanować, kochać, akceptować, uznawać. Jeżeli nie wypracujesz i nie określisz swoich granic, to świat tego za Ciebie nie zrobi! A na pewno nie osoba, o którą tak zabiegasz.

Czy doceniasz to co przychodzi Ci bez trudu? Przecież to oczywiste, że jak kopniesz psa, to on i tak przyjdzie i będzie merdać ogonem, jak tylko go przywołasz.

 

Najpierw obdarz miłością siebie, zainteresuj się sobą, zdaje się nie ma innej drogi do miłości drugiego. Odnieś wszystkie słowa hymnu o miłości do swojej osoby, zobacz w sobie, dobrego, zasługującego na miłość człowieka:

 

  • nie unoś się gniewem na siebie, kiedy kolejny raz, czegoś zapomniałaś/eś,
  • nie pamiętaj sobie złego, zacznij od dziś to zmieniać – zacznij pamiętać wszystko, co zrobiłeś dobrze, w tym dniu.
  • nie ciesz się jeśli ktoś zrobił Ci przykrość, albo Ciebie obraził,
  • uwierz w siebie, w swoje możliwości, we wszystko, co zaczynasz pokładaj nadzieje i nigdy w tym nie ustawaj. Bo miłość nigdy nie ustaje.

 

Jeżeli masz ochotę zacząć się przejmować, że dziś Twoja połówka w złym humorze, to zadaj sobie pytanie:

A co mi to robi? Dlaczego ja właśnie teraz zaczęłam/-em się koncentrować na nim/niej ? Czego mi brakuje? Czego bym teraz potrzebował/-a? Czy ja się boję? Co mogę zrobić w tej sytuacji? Jak mogę zadbać o siebie?

Czy ja sam/-a jestem w dobrym czy złym humorze? Może też jestem w złym i liczyłam/-em, że on/a będzie w dobrym i mi pomoże, i mnie wyciągnie, a on też w złym!?

I jak już będziesz wiedział/-a, co się z Tobą dzieje, wówczas daj to (jak mówią terapeuci Gestalt) do kontaktu. Powiedz co czujesz: jest mi smutno, źle, złoszczę się, brakuje mi, chcę ….

„Chcę, aby kochana osoba wzrastała i rozwijała się dla jej własnego dobra i w sposób dla niej odpowiedni, a nie po to, aby mi służyć”[3] i tego samego chce dla siebie. Chce wzrastać, rozwijać się i nie chce nikomu służyć.

 

Miłość jest dzieckiem wolności, nigdy zaś ujarzmienia.

 

[1] E. Fromm, O sztuce miłości, Rebis Poznań 2015, s.16
[2] Nowy Testament 1 list do Korytian, Hymn o miłości
[3] E. Fromm, O sztuce miłości, Rebis Poznań 2015, s.39

 

1 Komentarz

  • Nałogowa miłość Eugenia Herzyk | Karina Szczęsna

    11.05.2015 at 20:45 Odpowiedz

    […] Książka nawiązuje i burzy wiele mitów na przykład:  o dwóch połówkach jabłka, o księciu na białym koniu, księżniczkach i biedactwach.Przeprowadza przez deficyty poczucia kobiecości,  własnej wartości, deficyt bezwarunkowej miłości. Książka, głębiej analizuje problem, o którym mowa we wpisie „Miłość to nie pluszowy miś” […]

Napisz komentarz