Psychoterapeuta Gestalt kiedy pojawia się dziecko w rodzinie

Kiedy pojawia się dziecko w rodzinie jak ugryźć ten problem, czy jest w ogóle co gryźć?

Mity, stereotypy a rzeczywistość

Z pewnością znacie te powiedzenia :„Jak się ożeni to się odmieni” , „Dziecko cementuje związek”,„Narodziny dziecka wybiją jemu/jej głupoty z głowy”

Otóż nic bardziej mylnego, dziecko nie „scementuje związku”, nie „wybije, ani jej, ani jemu głupot z głowy” i nic i nikt się nie „odmieni” bez wewnętrznej motywacji, determinacji i chęci zmiany własnej, chęci porozumienia z partnerem i wreszcie dialogu ich dwojga.

Jeżeli posiadanie dziecka jest świadomą decyzją dwojga dorosłych, odpowiedzialnych osób, będą one uczyć się siebie nawzajem, trudy związane w wychowaniem dziecka będą traktować, jako kolejne problemy do rozwiązania i będą je dzielić.

Jeżeli dziecko miało posłużyć jako spoiwo związku, w którym jest wiele ukrytych żali, oczekiwań, niewyjaśnionych spraw, różnic co do fundamentalnych wartości jakie każdy w związku wyznaje. To pojawienie się dziecka będzie tym momentem, kiedy te wszystkie różnice wypłyną i urosną do rozmiarów monstrualnych.

Dziecko nie cementuje związku, ponieważ przyjście na świat dziecka to rewolucja. Ułożony, znany świat dosłownie wywraca się do góry nogami. Nie mamy czasu na siebie, dla siebie, ba ! nie mamy czasem jak i gdzie się wyspać, zjeść czy się wykąpać.

A w głowie obrazek idealnej rodziny rodem z seriali Disneya, w pięknym biało – różowym, bądź biało-niebieskim pokoiku śpi mały aniołek. Nad nim usypiająca pozytywka i dwójka rodziców z błogim uśmiechem, pochylający się nad potomkiem. Aniołek zasypia sam, a rodzice zaczynają kolacje we dwoje przy świecach. Ona z błyszczącymi oczami i szpilkach, on przystojny tryskający humorem i energią do zajmowania się potomkiem i w wielkim podziwie do niej.

A rzeczywistość jak rzeczywistość nie jest bajkowa.

Ona przemęczona, rozdrażniona, pełna obaw, lęków, wątpliwości bo instynkt macierzyński miał załatwić wszystko, a nie załatwia. Bo dziecko płacze, brodawki bolą, miało spać, a ma kolki, miało się uspakajać jak biorę na ręce, a ono krzyczy.

Co ze mnie za matka ? Jak może mnie męczyć moje dziecko, gdzie ta radość, której ja nie odczuwam, gdzie te hormony szczęścia, gdzie power ?

On przemęczony, rozdrażniony, pełen obaw czy sprosta ?, czy utrzyma rodzinę ?, co teraz będzie, czy dziecko już zawsze będzie tak krzyczeć ? czy ona zawsze będzie już taka smutna ?, w pretensjach ? gdzie ta uśmiechnięta, spontaniczna kobieta ?. Po powrocie z pracy zamiast kolacji przy świecach dostaje frustrację, smutek lub obojętność partnerki.

Do tego dochodzi mit matki polki –poświęcającej się dla rodziny, „ja matka” ponoszę całą odpowiedzialność za nowe życie. Są to kobiety, które przestają istnieć w jakiejkolwiek innej roli społecznej, są tylko i wyłącznie matkami, karmicielkami. Dbają o obiady, gniazdo, zakupy. Bez przyjemności, radości, bez własnych potrzeb. Ich potrzebą jest nieustanne „doglądanie potomstwa” . Aerobik odpada, kino odpada, wyjście z przyjaciółmi odpada, wyjazd wykluczone, praca absolutnie. Bo nikt nie zaopiekuje się lepiej jej potomstwem niż ona sama. Mężczyzny nie dopuszcza do „swojego” dziecka, ponieważ każdy wie, że mężczyźni się nie nadają do opieki. Poza tym źle karmi, źle przewija, źle trzyma, źle ubiera. Matki polki kontrolują każdy ruch, nie tylko dziecka, ale też osoby, która z tym dzieckiem przebywa. I cierpią skrycie w samotności, że nikt nie docenia ich wielkich starań.

Czy da się uniknąć tych błędów ? Jak je rozwiązać ?

Z pewnością nie da się uniknąć i przewidzieć wszystkich trudności i problemów z jakimi będzie się borykać nowo powstała „komórka społeczna” jakim jest rodzina. Nie uniknie ona błędów i rozczarowań w wielu sytuacjach. Jednak można próbować się przygotować, złagodzić, zbuforować rozczarowania.

Najlepszym narzędziem, jakie do tej pory odkrył człowiek jest dialog. Rozmawiać ze sobą o swoich wyobrażeniach, oczekiwaniach. O swoich lękach, wątpliwościach. Samopoczuciu przed, w czasie ciąży i co najważniejsze po narodzinach dziecka.

Słuchać i próbować wczuwać się w położenie tej drugiej strony. Pamiętając, że jeżeli partnerka – matka, mówi, że jest zmęczona, albo, że jest smutna, czy rozczarowana to nie oznacza, że Ty masz sprawić, żeby jej było lekko, miło i przyjemnie.

Jeżeli partner – ojciec, mówi, że jest zmęczony i nie wie jak sobie z tym wszystkim radzić, to nie oznacza, że jesteś złą partnerką czy żoną. Tylko oznacza, to tyle, że jest zmęczony.

Oboje jesteście zmęczeni, bo macie takie prawo po tygodniu nieprzespanych nocy, każdy jest zmęczony. Usiądźcie i porozmawiajcie, czy możecie jakoś wspólnie temu zaradzić.

Zbudować sieć wsparcia kobiet – matek, uczciwych kobiet, przychylnych Tobie, do których będziesz mogła się poskarżyć, popłakać, poprzeklinać i nie wywoła to fali oburzenia. Nie będzie to raczej piaskownica młodych matek przy bloku.

Zbudować sieć wsparcia mężczyzn – ojców, którzy dadzą Ci wsparcie, otuchę i pomogą „trzymać kurs”.

Dystansować się, wychodzić, zatęsknić, jak trzeba to wyjechać na dzień, czy dwa. Nie rezygnujcie z siebie, nie oddawajcie się bezgranicznie nowej roli, jesteście rodzicami to prawda, ale to nie znaczy, że cały świat przestał istnieć. Zmęczenie, rutyna, powtarzalność zajęć i zamknięcie się w czterech ścianach z dzieckiem powoduje frustracje i zniechęcenie, a dziecko jak barometr wyczuwa wasze uczucia. Dziecko będzie szczęśliwsze, jak będzie wyczuwać przychylność, miłość i spokój. Odpłaci się tym samym.

Naukowcy badali, to, że jeżeli związek przetrwa pierwszy rok z życia dziecka to wtedy jest szansa na nową jakość związku. Co może wnieść małe, nowe istnienie do waszego wspólnego życia ?

Czystą radość jakiej nie przeżywaliście nigdy przedtem, jakiś magiczny stan. Kiedy dziecko się zaczyna uśmiechać, to w najsmutniejszy dzień listopadowy może u was w mieszkaniu zagościć w szarym pokoju wielki strumień boga Re. Spływa niespodziewanie, nawet jak to piszę to przypominam sobie, to cudowne uczucie niezmąconej, prostej radości, takiej z brzucha, z trzewi.

Dumę z siebie poczucie, że oto ze mnie i z Ciebie powstały wspaniałe, niewyobrażalnie aktywne nowe życie.

Poczucie jesteśmy rodzicami, jesteśmy zespołem, jesteśmy razem. To może dać nam siłę, inspirację do dalszych zmagań ze sobą, o lepszych siebie, o lepszy związek, o lepszą rodzinę, o lepszy świat,

Wspólne zabawy, wycieczki, planowanie czasu, powrót do krainy dziecka, spontaniczności lub powrotu starych demonów związanych z waszym dzieciństwem, ale to już temat na następny artykuł.

Przewartościowanie świata, posiadanie dziecka, bardzo szybko weryfikuje, co jest ważne, a co nie. Przypomina o prostocie życie, o tym, że na przykład twoje „mieć” nie znaczy dla maluszka „nic”. Dla niego nie jest ważne, czy jedzie mercedesem, czy tramwajem istotą jest, że jedzie z mamą lub tatą i tylko to ma wartość.

Spacer każdego dnia w deszczu, czy śniegu uświadamia Ci, że są pory roku, których już dawno nie zauważałeś/łaś. Z pracy dzwonią, że projekty, zadania, wyniki, a Twoje dziecko ma gorączkę, więc masz gdzieś wynik, może spłonąć cały świat, byleby ono przestało „płonąć”.

I poczucie odpowiedzialność, że oto do końca życia będziecie jego czy jej rodzicami i jesteście w tym we dwoje, czyż to nie jest wystarczający powód do zmiany ?

Karina Szczęsna

www.karinaszczesna.pl

Napisz komentarz